środa, 20 kwietnia 2011

Post-Off


Festiwal Off Plus Camera dobiegł końca. Było tam kilka fajnych filmów i kilka niefajnych rzeczy, a ten drugi aspekt opisał na swoim blogu Piotrek Pluciński. Od siebie dodamy tylko tyle, że za relacjonowanie tego festiwalu powinien się wziąć nie krytyk, pilnie psujący sobie oczy na sali kinowej, ale ktoś na miarę Huntera Thompsona, kto w imię dziennikarstwa w stylu Gonzo rzuciłby się w wir zdarzeń i rozszerzonymi od chemii źrenicami obserwował, jak spod codziennych wydarzeń wygląda spotworniała podszewka.


Odpuszczając sobie na razie narkotyki, a "wir wydarzeń" ograniczając do jednej anegotki, chcielibyśmy podsumować cały festiwal wypowiedzią, zasłyszaną w kinowej kolejce. Padła ona z ust dziewczynki zakutanej od stóp do głów w szaliczki i koraliczki, a brzmiała ona mniej więcej tak: "Myślałam, że skoro to off festiwal, to będą off klimaty, off muzyka, off ludzie, a tu TVN przyjechało!". Jakby to absurdalnie i hipstersko nie brzmiało, to jednak odległośc między filmowym undergroundem a szczytami biurowców ufundowanych przez grupę ITI jest miarą schizofrenii tej imprezy.


Z rzeczy bardziej pozytywnych: pojawiła się wreszcie strona "16mm". Na razie nic tam nie ma, ale nowy e-numer nadiciąga. Będzie tam o Karolu Wojtyle, będą recenzje nowości, będzie wywiad z gościem, który w latach 70 grał w zielone z Ginsbergiem i Burroughsem. Będzie fajnie.

środa, 6 kwietnia 2011

Off-16mm-Camera




Peter Weir nakręcił film o Polakach i dla Polaków, a my - wdzięczni, ale i trochę niewdzieczni - uznaliśmy, że oryginalny tytuł "The Way Back" za mało łechce naszą dumę i zamieniliśmy go na "Niepokonanych". Nie ma jednak co się cieszyć. "Niepokonani" są filmem żenująco słabym i kto wie, może na początku jego bohaterami mieli być czarni z Harlemu zesłani na Sybir, ale Weir, ogarnięty reżyserskim niedowoładem, skierował go ostatecznie dla grupy niezbyt rozpieszczanej przez zagranicznych artystów, licząc na jej bezwarunkowy zachwyt.

Prawdpodobnie dla twórcy "Truman Show" jest to etap kariery, w którym muzycy muszą porzucić koncerty na wielkich stadionach i grać w hipermarketach, a ich płyty sprzedawane są za piątaka na deptaku w Międzyzdrojach. Następnym etapem często jest walenie kompotu w pachwinę i występowanie u Drzyzgi z czarną kreską na oczach oraz komputerowo zmutowanym głosem. Jeśli ktoś jednak jest wdzięczny za tę czerstwą i naiwną do granic możliwości laurkę, to będzie mógł mu to powiedzieć 8 kwietnia w Krakowie, gdzie Mistrz przyjedzie na festiwal Off Plus Camera.


Na festiwalu, odbywającym się w dniach 8-17 bieżącego miesiąca, będą na szczęście większe atrakcje niż ta wspomniana wyżej. Zapraszamy do zajrzenia na stronę. "16mm" też tam będzie. Do zobaczenia.



wtorek, 29 marca 2011

Zaciągnijcie się!



Wspominałem już o tym w poprzedniej notce, ale wypada to powtórzyć, bo chodzi tutaj przecież o Waszą i naszą przyszłość. "16mm" potrzebuje nowych autorów. Napiszcie na maila filmoznawcyuj@interia.pl swoje propozycje, przedstawcie się, załączcie próbne teksty. Czeka na Was smak prawdziwej filmoznawczej przygody. Nie musicie przynosić nam setki nazistowskich skalpów. Wystarczą dobre chęci i odrobina talentu. Nie bądźcie jak Bill Clinton. Zaciągnijcie się


Na razie pismo jest w zawieszeniu, ale nie martwcie się, zaakceptowane przez redaktorów kolejnych działów teksty ukażą się na naszej stronie internetowej, której nie ma, ale wciąż powstaje. P-O-W-S-T-A-J-E. Tak jak w szlagierze zespołu Europe (ale też świetnym coverze Laibach), gdzieś trwa ostateczne odliczanie i wszyscy budzimy się z nadzieją, że to właśnie ten dzień, w którym w Sieci wybuchnie supernowa i zmiecie IMDb, Rotten Tomatoes, Filmweb, Dwutygodnik, a nawet blogi Rogera Eberta i Michała Oleszczyka. Gdzieś w cieniu zapomnianego nawet przez najstarszych mistrzów Jedi księżyca budujemy nową Gwiazdę Śmierci i to Wy możecie być tymi, którzy ubiorą białe hełmy szturmowców.

Po prostu napiszcie do nas maila, bo czujemy się samotni i mamy dość spamu z interii.


pm



piątek, 11 marca 2011

Kampania wiosenna



"Jeśli chcecie wiedzieć, jak będzie wyglądała przyszłość, wyobraźcie sobie wojskowy but stojący na ludzkiej twarzy - na zawsze"

George Orwell


We wtorek mieliśmy zebranie redakcyjne. Czuć było podczas niego, że wielu z nas myślało już o swoich nienarodzonych dzieciach, kredytach na mieszkanie, które już niedługo będzie trzeba wziąść i kolejkach po zasiłek dla bezrobotnych, w których będzie trzeba stanąć. Life is life and time passes by, ale "16mm" będzie istnieć - plan jest taki, że w przyszłości pismo rozdzieli się na wersję papierową i elektroniczną. Ta pierwsza będzie wychodziła nieco rzadziej i będzie zawierać raczej teksty dłuższe i przekrojowe - od razu zaznaczamy, że potrzebni będą autorzy, więc jeśli chcecie naostrzyć pióra na gardłach filmowych grafomanów, to czujcie się zachęcani; Wujek Sam potrzebuje Was. Ta druga będzie aktualizowana nieco częściej i do niej też potrzebujemy rekrutów, którzy zastąpią figurujące w stopce redakcyjnej martwe dusze, czekające właśnie na rozmowę kwalifikacyjną w McDonaldzie. Brzmi to ponuro, ale tylko wrodzona ironia nie pozwala mi uderzyć w patetyczny ton. Jeśli przyszłość ma rzeczywiście mieć postać ubłoconego glana, to my będziemy tymi, którzy będą nosić go na swoich nogach. Na zawsze.

Porzucając na chwilę plany krytycznofilmowej hegemonii, proponujemy coś teraźniejszego: na Splocie ukazał się niedawno tekst Jagny Lewandowskiej o Normanie Leto.

Czytajcie, trwajcie w wierze i pamiętajcie - przyszłość należy do nas, jak śpiewano w pewnym wspaniałym filmie.


pm


poniedziałek, 28 lutego 2011

Pooscarowy blues


No tak. Królem filmowego roku 2010 okazało się "Jak zostać królem", lukrowana i infantylna czytanka dla ludzi, którzy pragną, aby w kinie wystająca z ekranu dłoń nieustannie głaskała ich po pełnych codziennych trosk główkach. "Kino papy", jak powiedział obecny w studiu Canal+ Juliusz Machulski.

Można by przeboleć taką decyzję, gdyby tegoroczna gala była paraolimpiadą - wtedy jednooki i jąkający się król mógłby rzeczywiście rządzić ślepcami, w końcu rewelacyjna kreacja Colina Firtha i bardzo dobra Geoffreya Rusha zapewniały w czasie seansu pewną satysfakcję. Tak się jedno złożyło, że w tym roku w głównej kategorii nominowane było m.in "Social Network" - szwajcarski zegarek, który za dziesięć lat będzie świadectwem swoich czasów - a także przedziwny, mieszający ckliwość z podskórną ironią western braci Coen. Był tam też cholernie zimny, przywodzący na myśl prozę Cormaca McCarthy'ego dramat "Do szpiku kości", był też może nie wybitny, ale bardzo przyjemny półtoragodzinny teledysk Danny'ego Boyle'a zatytułowany "127 godzin". Zwycięstwo "Króla" w kategoriach "najlepszy film" i "najlepsza reżyseria" budzi pytania rodem z prozy Philipa K. Dicka. Czy to, co widzimy, jest prawdą? Czy król jest nagi, czy może po prostu mamy flashbacki po kwasie?

Spójrzmy: bohaterem "Jak zostać królem" jest koleś z królewskiej rodziny, który od dziecka się jaką i jest przez to jednym wielkim kłębkiem kompleksów i neuroz. Na szczęście w jego życiu pojawia się logopeda-pan kleks, który niekonwencjonalnymi metodami rozsupłuje ten węzeł gordyjski dziecięcych traum. Król - egocentryczny, manieryczny, zachowujący się, jak rozkapryszony gówniarz - na każdym kroku poniża swojego lekarza, wiadomo - ja król, ty poddany, hierarchia musi być. Kończą oczywiście jako przyjaciele, w postsricptum dowiadujemy się nawet, ze cierpliwy logopeda zainkasował od wdzięcznego monarchy jakiś tam order. Klawo. Gdyby tego było mało, to na tle mamy jeszcze widmo II wojny światowej i obdarzonego wybitną dykcją Adolfa Hitlera. Najbardziej w tym wszystkim przeraża jednak króla to, że z okazji zbrojnego konfliktu będzie musiał wygłosić przemowę do ludu brytyjskiego i pewnie znowu zbłaźni się ją-ją-jąkaniem. Na szczęście nie błaźni się i film kończą oklaski, które rozbrzmiewają po tym, jak bohater porywa naród swoimi ukrytymi zdolnościami oratorskimi, a w międzyczasie Adolf Hitler urządza sobie właśnie Tour de Pologne. Wszystko byłoby w porządku - w końcu nietrudno uwierzyć, że możni tego świata to miłośnie wpatrzeni we własne tyłki buce - ale wciskanie widzowi takiej historii jako "wzruszającej opowieści o przyjaźni i przełamywaniu własnych słabości" ma surrealistyczny posmak.

No nic. Przynajmniej wszechmocny Przypadek spłatał królowi figla - jak się okazało, w tym samych plenerach co rzeczony film kręcono tuż przedtem gejowskiego pornola. Liczymy w takim razie na subwersywny homoseksualny remake. Mamy już nawet propozycję tytułu - "King's Oral". W nowej wersji logopeda powinien mieć wygląd Słodkiego Transwestyty z 'Rocky Horror Picture Show" i ukrywać w swoich stringach kilka magicznych przyrządów i płynów przeciwko jąkaniu. Taki film dopiero zasłużyłby na Oscara.

p.m.

poniedziałek, 21 lutego 2011

Posesyjny blues


Przeżyliśmy sesję. W powietrzu opada bitewny kurz, a my liżemy jeszcze rany, zbierając siły do podbicia cyberprzestrzeni powstającą właśnie stroną "16mm". Wraz z kolejnymi wpisami w indeksie przychodzi jednak smutna refleksja: czas wypłukuje z pewnych wydarzeń magię i suspens.

Ostatnia sesja w życiu nie budzi takiej paniki jak pierwsza; z czasem radość ze zdobywania dobrych ocen ostyga i zmienia się w chłodne przeliczanie średniej w nadziei na zdobycie stypendium naukowego lub w ordynarny tu-mi-wisizm. Podobnie jest z nagrodami przyznawanymi w filmowym świecie. Dopiero co skończył się festiwal w Berlinie, na horyzoncie majaczy oscarowa gala, ale emocje nie sięgają zenitu. Chociaż większość nominowanych filmów widzieliśmy już w kinie lub kupiliśmy na cyfrowym pchlim targu za cenę prądu, to trudno trzymać za nie kciuki - rozdęta przez zwiększoną ilość nominacji, skompromitowana absurdalnymi decyzjami impreza przypomina właśnie kolejną z rzędu sesję, którą zalicza się już z pewnym znudzeniem. Będzie trójka czy piątka, będzie statuetka, czy skończy się tylko na nominacji - ważne tylko, aby po wszystkim wlać w siebie kilka litrów piwa i obudzić we własnym łóżku, z portfelem i wszystkimi zębami na swoim miejscu.

Być może ten wpis stanowi świadectwo wejścia w mentalną smugę cienia, ale dobrze jest przynajmniej wiedzieć, że istnieją osoby, które od początku do końca nie dbają o wyróżnienia. Robert Rodriguez od wielu lat kręci niechlujne, niezbyt mądre, ale bardzo wesołe filmy i wydaje się być z tego faktu całkowicie zadowolony. Dopiero co stworzył pięciominutową reklamę Nike, na której jak na dłoni widać, że ten koleś po prostu doesn't give a shit. Gorąco polecamy ten filmik, także ze względu na pojawiających się w nim gości.

piątek, 28 stycznia 2011

Sesjo, pozwól żyć


Być może niektórych z Was zaskoczy ta informacja, ale członkowie redakcji "16mm" nie są bogami, nie żyją sobie na Olimpie z czołówki Paramountu, nie zasiadają na tronach ułożonych z taśm filmowych, nie grzmocą co wieczór wstrząsniętego i niemieszanego Martini w towarzystwie X muzy i jej starszych koleżanek. Członkowie redakcji "16mm" są ludźmi, a co najgorsze - studentami.

Niby to już piąty rok studiów, ale końcówka stycznia wciąż sprawia, że skacze nam ciśnienie, a lista mailingowa zapełnia się tonami pytań z cyklu "dał inne pytania? O_o". Jeszcze tylko kilka dni, a życie po raz kolejny będzie miało smak najtańszej kawy z Carrefoura, Level Upa i fajek sępionych od współlokatorów. W tym roku zdajemy przedmiot zwany Kierunki Filmu Współczesnego, na który oglądamy przede wszystkim terabajty filmów z kręgu festiwalu w Sundance. Solondz, Clark, LaBute, Linklater. Są tutaj krew, śmiech, sperma, indiańscy nerdowie, romanse we Wiedniu i nuda w New Jersey. Jest w gruncie rzeczy fajnie, filmoznawstwo to przede wszystkim zabawa, pomyślcie sami: chcielibyście być przepytani na egzaminie z takiego fragmentu? A może chcielibyście dostać na teście taką zagadkę: czy jeden z bohaterów "Happiness" jest a) pedofilem b) ocieraczem z autobusu 194 w Krakowie c) studentem prawa d) wszystkimi powyższymi?

To już piąty rok studiów, więc nadchodzi czas poważnych decyzji. "16mm" będzie istnieć dalej. W Internecie. Strona już powstaje, kartkowanie pisma ma swoje zalety, ale teraz będziemy mieć większy zasięg, odpadnie kafkowska i syzyfowa walka z boiurorkacją, a Wy nie będziecie musieli wędrować od knajpy do knajpy w poszukiwaniu ostatniego egzemplarza. Do przeczytania i trzymajcie kciuki za egzamin!

wtorek, 18 stycznia 2011

Dopalacze: reaktywacja


Dopalacze są już od kilku ładnych miesięcy nielegalne, ale - jak to mawiał Boguś Linda - świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia, więc kino przygotowało wspaniałą rekompensatą dla naszych znudzonych i działających synaps. Już od piątku za sprawą uśmiechającego się przyjaźnie pod wąsem Gaspara Noe będziecie mogli sobie tak mocno poturbować mózgi jak po najmocniejszych dopalaczach.

"Wkraczając w pustkę", bo o tym filmie mowa, to jedna z najlepszych produkcji minionej dekady, "nowe kino", jak to mówią ci bardziej egzaltowani, ale w tym wypadku nie ma co zgrywać twardziela, tylko trzeba przyznać, że ten dewiant od "Nieodwracalne" to człowiek z wizją, nawet jeśli jest to wizja paskudna i będąca produktem przebrzydłej cywilizacji śmierci. "Uzależniony od przemocy, będzie cię katował aż do całkowitego resetu systemu sensorycznego" - zachęcał do twórczości Noe w ostatnim numerze "16mm" Staszek Liguziński. Nie róbcie tego w domu. Zróbcie to w kinie.

Na zakończenie polecamy jeszcze podzielony na kilka części film dokumentalny o spotkaniu Noe z Harmonym Korine'em. Tak żebyście pamiętali jedną starą prawdę: zażywacie - przegrywacie.

sobota, 15 stycznia 2011

Drapiemy i jesteśmy drapani

Codzienność w świecie mediów wygląda tak, że nieustannie kogoś swędzą plecy i ktoś inny musi go po nich podrapać; z całym dobrodziejstwem inwentarza weszliśmy między te wrony i musimy drapać jak i one. Z tej racji prezentujemy kilka ogłoszeń parafialnych:

20 stycznia skumplowane z nami Kino Pod Baranami zaprasza na kolejną edycję międzynarodowego festiwalu filmów krótkich FUTURE SHORTS. Wśród widzów styczniowej edycji Future Shorts rozlosowane zostanie pierwsze z serii wydawnictwo DVD – kolekcja filmów „Adventures in short film. Volume 1”. Ponadto, pierwsze dziesięć osób, które zakupią bilet na seans, otrzyma zestaw DVD z krótkimi filmami laureatów Krakowskiego Festiwalu Filmowego. Słowem - można się obłowić.

27 stycznia w Bochni nasi wspólnicy w filmoznawczej zbrodni z DKF-u Maciste pokażą "Terminatora II" Jamesa Camerona. Projekcja odbędzie się z taśmy 35mm, a gościom na wstępie "hasta la vista" powie Michał Walkiewicz.

Drapiemy się jeszcze z E-Splotem, który zamieścił ostatnio wywiad z Marcinem Wroną z poprzedniego numeru oraz tekst o cyberpunku z najnowszego. Klikajcie i czytajcie z tego wszyscy, jak mawiał jeden brodaty koleś.

Poza tym już zbombardowaliśmy Kraków tonami papieru. Jeśli jeszcze nie dostaliście najnowszego numeru, to piszcie do nas: mamy jeszcze kilka zaskórniaków specjalnie dla najwierniejszych czytelników.

niedziela, 2 stycznia 2011

Żegnaj czarny poniedziałku!

Nasze zegary biologiczne przesunęły się o jedną cyferkę do przodu i mamy już rok 2011. Pewnie już wyrzygaliście swoje żołądki, zaleczyliście kaca, doprowadziliście do ładu zdewastowane po imprezach mieszkania, zrobiliście noworoczny rachunek sumienia i uświadomoliście sobie, że jesteście krok bliżej do śmierci.

Jeśli po tych słowach zaczęły kiełkować w Waszych głowach myśli samobójcze, to postaram się Was nieco pocieszyć: zdążyliśmy z "16mm" przed końcem 2010. Już zaczęliśmy spamować Waszym ulubionym pismem Kraków i oczekujcie jeszcze większej ekspozji papieru w przyszłym tygodniu, szczególnie że mamy teraz nakład 2000 egzemparzy.

Na zachętę wrzucamy wstępniak oraz teksty redaktora Mirskiego i redaktora Stasiowskiego z poprzedniego numeru.

Następny numer będzie Numerem Sądu Ostatecznego: podsumujemy minione rok oraz dekadę. Zanim jednak napiszemy nasze podsumowania, wydrukujemy je i przekażemy w Wasze ręcę, polecamy rankingi ułożone przez dwóch prominentnych krytyków z USA, Rogera Eberta i J. Hobermana. Ci kolesie jeszcze do nas nie piszą, ale pracujemy nad tym.

I na koniec, tradycyjnie, kulturalnie, obowiązkowo, życzymy Wam wszystkiego najlepszego z okazji Nowego Roku. Jeśli Wasz sylwester był tak wybuchowy jak w finale tego filmu, to życzymy Wam, abyście na gruzach zbudowali sobie nowe, lepsze, godne kolejnej dekady życia. Zdrówka!

czwartek, 23 grudnia 2010

16mm podbija Marsa

W tym roku najnowszy numer "16mm" nie trafi pod choinkę, ale będzie czekał zaraz po Świętach na tych, którzy zamiast wymarzonego DVD z "Niezniszczalnymi" dostali znowu ręcznie dziergane skarpetki i kolekcję filmów Zanussiego. Dla zawiedzionych takim stanem rzeczy mamy jednak dwie nagrody pocieszenia.

Pierwsza z nich to zamieszczona na E-Splocie i napisana przez Anię Bielak recenzja filmu "Mary i Max", która znalazła się w ostatnim numerze "16mm". Jeśli jeszcze jej nie czytaliście, to zapraszamy serdecznie do lektury i obejrzenia filmu - w pewnym (podkreślamy: pewnym) sensie to niezła pozycja na Wigilię.

Druga z nich to skrót zapomnianego klasyka pod tytułem "Święty Mikołaj podbija Marsa", którego twórcy pewnej Wigilii pomylili opłatek z listkami LSD. Mamy nadzieję, że ten clip podbije także Wasze serca i będzie odskocznią od rytualnej projekcji "Kevina samego w domu".


Najlepszego!

wtorek, 14 grudnia 2010

Do poczytania


Nasza przyjaźń z E-splotem prze naprzód. Na portalu zagościły ostatnio dwa teksty z 17. numeru 16mm, a w kolejce stoją następne.

Zapraszamy do lektury - zwłaszcza tych, którzy nie mieli szansy zgarnąć z miasta naszej papierowej wersji.


"Istnieje wiele powodów, dla których lubię Harmony’ego Korine’a, ale jeden z nich ma podłoże czysto osobiste: nie licząc Oliviera Assayasa, jest on jedynym znanym mi reżyserem, jakiemu zdarzyło się wykorzystać w swoim filmie hołubioną przeze mnie muzykę black metalową. Nie wspominam o tym bez powodu. Jego twórczość zdaje się realizować na taśmie celuloidowej postulaty tego gatunku, stawiając na estetykę lo-fi i podążając w stronę coraz większego prymitywizmu. Korine – tak jak kluczowy dla nurtu zespół Darkthrone – wciąż zaciera granicę między twórczością artystyczną i zwykłą błazenadą." (Piotr Mirski, Śmietnikowy blues)


"Dwa lata temu, w październiku 2008 roku, znany aktor portorykańskiego pochodzenia, Joaquin Phoenix, ogłosił koniec swojej kariery aktorskiej oraz początek nowej – jako gwiazda rapu. Najczęściej pojawiającymi się słowami w kontekście aktora były wtedy „żart” i „zgrywa”. Jak to możliwe, by dwukrotnie nominowany do Oscara (za „Gladiatora” oraz „Spacer po linie”), nagrodzony Złotym Globem za rolę Johnny’ego Casha, grywający u Olivera Stone’a, Ridley’a Scotta czy Gusa van Santa, Phoenix dobrowolnie zrezygnował ze swego niewątpliwego talentu na rzecz przemysłu hip-hopowego?" (Ewa Drygalska, Powrót syna marnotrawnego)

sobota, 11 grudnia 2010

Rozmowy z Balbiną Bruszewską

W czwartek, 16 grudnia o godz. 20:00 w CINEMA ŻACZEK odbędzie się spotkanie z Balbiną Bruszewską - reżyserką i scenarzystką związaną ze Studiem Se-Ma-For w Łodzi, laureatką licznych nagród, w tym Dyplomu Honorowego 17. MFF Etiuda&Anima, Złotej Kreski XV Ogólnopolskiego Festiwalu Autorskich Filmów Animowanych OFAFA oraz Grand Prix Festiwalu YACH FILM. Obecnie realizuje projekt Serce w murze, który jest największym przedsięwzięciem w historii polskiej animacji filmowej.
W programie spotkania pokaz filmów oraz wideoklipów Balbiny Bruszewskiej i dyskusja z udziałem reżyserki. Po spotkaniu impreza prowadzona przez duet dj-ski: Księżniczkę Balbinę Bruszewską i Lady Kasię Katee Bartczak.

Organizatorami imprezy są: Tamara Jaworowska, Fundacja „Bratniak” oraz klub studencki ŻACZEK, Samorząd Studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego i Instytut Kultury UJ. Patronat honorowy nad imprezą sprawuje Międzynarodowy Festiwal Filmowy Etiuda&Anima.

16 grudnia 2010, godz. 20:00
Klub ŻACZEK, ul. 3 maja 5 Kraków
Wstęp: 2 zł

16mm zaprasza w imieniu Organizatorów! Poleca też uwadze WYWIAD Z BALBINĄ BRUSZEWSKĄ, który ukaże się w nowym numerze naszego pisma.


piątek, 3 grudnia 2010

Kinematograf Filozoficzny!

Już za tydzień (9-12 grudnia) odbędzie się w Krakowie V Międzynarodowy Festiwal Filmu Filozoficznego "Kinematograf Filozoficzny". Tegoroczną edycję zorganizowano wokół hasła "Wschód" - Festiwal przybliży wybrane kinematografie wschodnie i postara się ukazać bogactwo wątków filozofii Wschodu w obrębie kina światowego.

"Wokół filozofii Wschodu narosło wiele nieporozumień, stereotypów, z którymi chcemy podjąć dyskusję z udziałem wybitnych ludzi nauki i filmu, dla których sztuka filmowa może być nośnikiem wartościowego przekazu pozwalającego na lepsze zrozumienie wielokulturowego oblicza świata.
Zaproszeni goście Festiwalu łączą dwie tradycje kulturowe, filozoficzne i artystyczne Wschodu i Zachodu. Tegoroczna edycja Festiwalu idealnie koresponduje z tym, co w ich autorskiej sztuce filmowej jest inspiracją i propozycją rozumienia wielokulturowego oblicza świata." (materiały organizatora)

Gościem Specjalnym Festiwalu będzie Ulrike Ottinger - niemiecka reżyserka, dokumentalistka, fotograf, jedna z najoryginalniejszych niemieckich niezależnych autorek. Festiwal zainauguruje projekcja jej najnowszego filmu "Koreański kufer ślubny" (2009).


PROGRAM:

9 grudnia 2010, czwartek
godz. 15.00
MUZEM SZTUKI I TECHNIKI JAPOŃSKIEJ MANGGHA, ul. Konopnickiej 26
„Śmierć jako imperatyw japońskiej kultury albo dlaczego śmierć i umieranie stają się przedmiotem estetycznej kontemplacji dla artystów z Kraju Kwitnącej Wiśni”.
Projekcja filmu Harakiri (1962,135’) reż. Masaki Kobayashi.
Spotkanie poprowadzi dr Piotr Kletowski

godz. 19.00
KINO POD BARANAMI, Rynek Główny 27
OTWARCIE FESTIWALU
Projekcja filmu Koreański kufer ślubny (2009, 82’) reż. Ulrike Ottinger *

Spotkanie z Gościem Specjalnym Festiwalu Ulrike Ottinger poprowadzą dr hab. Małgorzata Radkiewicz i Adam Wiedemann

10 grudnia 2010, piątek
WYŻSZA SZKOŁA FILOZOFICZNO-PEDAGOGICZNA „IGNATIANUM”, ul. Kopernika 26
godz. 13.00
Filmy warte poznania!
Między filozofią a filmem. O „Bajkach z Lailonii...” Leszka Kołakowskiego opowie Jan Zamojski
Projekcja filmów: Piękna twarz, O wielkim wstydzie, Garby, Jak bóg Maior utracił tron,
O największej kłótni

MUZEM SZTUKI I TECHNIKI JAPOŃSKIEJ MANGGHA, ul. Konopnickiej 26
godz. 17.00
Projekcja filmu Koło czasu (2003, 80’) reż. Werner Herzog
Komentarz do filmu wygłosi Ireneusz Kania

godz. 19.30
Oświecenie gwarantowane (1999, 109’) reż. Doris Dörie
Spotkanie poprowadzi dr Ewa Fiuk

11 grudnia 2010, sobota
KINO STUDYJNE AGRAFKA, ul. Krowoderska 8
godz. 13.00
Dlaczego Bodhidharma wyruszył na Wschód? (1989, 135’) reż. Yong-Kyun Bae
Spotkanie poprowadzi dr Krzysztof Jakubczak **

godz. 16.00
W stronę Metafizyki. Zapowiedź Kinematografu 2011
Polska premiera AGAINST GRAVITY
Boski akt (2009, 76’) reż. Jennifer Baichwal **

KLUB BUNKRA SZTUKI
godz. 18.00
DHARMA BEAT – wieczór beatnikowski
Projekcja filmu: Fried Shoes Cooked Diamonds (1979, 55’) - spotkanie z reżyserem, Gościem Festiwalu Costanzo Allione poprowadzi dr Urszula Tes
Projekcja filmu: Pull My Daisy (1958, 30’) reż. Robert Frank, Alfred Leslie, scenariusz: Jack Kerouac
Spotkanie z Blainem Allanem wokół filmu poprowadzi dr Urszula Tes
OUTSIDERZY I SZALEŃCY – promocja książki Kino Beat Generation i spotkanie z autorką
dr Urszulą Tes poprowadzi Łukasz Wojtusik (Radio TOK FM)

12 grudnia, niedziela
MUZEM SZTUKI I TECHNIKI JAPOŃSKIEJ MANGGHA, ul. Konopnickiej 26
godz. 10.00
I ty możesz zostać bohaterem
Sekcja dziecięca: Kung Fu Panda (2008, 92’) reż. Mark Osborne i John Stevenson.
Spotkanie poprowadzi dr Elzbieta Wiącek

godz. 13.00
Projekcja filmu Devi (1960, 93’) reż. Satyajit Ray
Spotkanie poprowadzi dr Marzenna Jukubczak

godz. 16.00
W Laboratorium Kinematografu Wschód. Zachód udział wezmą:
Prof. Krystyna Wilkoszewska
Bogna Dziechciaruk - Maj
Dr Artur Majer
Paweł Kuczyński
Spotkanie poprowadzi dr Adam Workowski
W ramach spotkania odbędzie się premierowy pokaz filmu A Missing Self (2010, 16’) w reż.Pawła Kuczyńskiego

ZAMKNIĘCIE FESTIWALU
godz. 20.00
Koncert poetycko-muzyczny „W mgnieniu słów” z perską poezją mistyczną Dżalaloddina Rumiego, w tłumaczeniu Marka Smurzyńskiego.



Więcej informacji na stronie: http://festiwalfilmufilozoficznego.com
Polecamy, zapraszamy!

sobota, 20 listopada 2010

Milimetry poszły w świat!

Prosto z taśmy produkcyjnej na podwórku przy Krasińskiego Milimetry poszły w miasto. Znajdziecie je prawdopodobnie tu: [UJ] WZiKS, Gołębia, Paderevianum, Grodzka (IHS, IF, IS), Rynek (ISP, IAiSP, KPSC), [KINA] Kino Pod Baranami, KIJÓW.CENTRUM (czytelnia), Ars, Uciecha, Agrafka, Mikro, Rotund, [INSTYTUCJE] Manggha, MIK, MCK, Muzeum Narodowe, Bunkier Sztuki (kawiarnia + księgarnia), [KNAJPY] Rozrywki Trzy, Pauza, Color Spot, Lokator, Lovekrove, Goldex Poldex, Jaszczury, Massolit, Piękny Pies, Eszeweria, Łódź Kaliska, Spokój, Prowincje, Re, Alchemia, Drukarnia, Miejsce.
Egzemplarzy jest tylko tysiąc, a część z nich jedzie do Poznania, Wrocławia, Warszawy, Katowic i Bochni, STĄD APEL: kto pierwszy, ten lepszy! Mamy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będziemy Was rozpieszczać TAAAAKIM nakładem. Na razie trzeba powalczyć o swoje, sorki.
Na FB krótki reportaż z podwórka przy Krasińskiego, zapraszamy!
Wasze 16mm

wtorek, 9 listopada 2010

Stany kontra świat

Na fali internetowego poruszenia przedstawiamy też nowy spis treści:

Okładkę sponsorowały spraye i sznurki

No, poszliśmy dziś do druku!


czwartek, 4 listopada 2010

Dziesiąta Muza od A do Z. "Film Art. Sztuka filmowa. Wprowadzenie"


"Kiedy w USA ukazywało się pierwsze wydanie pracy Bordwella i Thompson, w Polsce wciąż panoszyło się widmo komunizmu. Po 30 latach od tego momentu o skracaniu dystansu do Zachodu w materii książek o filmie wciąż trudno niestety mówić. Mamy jednak w końcu na tym polu mały zwiastun zmian." (Michał Lesiak, Dziesiąta Muza od A do Z)

Na portalu E-Splot można przeczytać kolejny tekst zapowiadający nowy numer 16mm - krótkie omówienie książki Davida Bordwella i Kristin Thompson Film Art. Sztuka filmowa. Wprowadzenie. Długie dekady wypatrywana ("przez pewne kręgi") publikacja ukazała się nakładem Wydawnictwa Wojciech Marzec. Plotka głosi, że filmoznawcy zacierają ręce.


Splotowi dziękujemy za udostępnienie pozycji!

środa, 27 października 2010

Nowy numer i Jerzy Skolimowski

"Gallo dostaje w kość. Każdy widz znajdzie w Essential Killing coś dla siebie. Ci, którzy amerykańskiego aktora nienawidzą, chętnie zobaczą, jak odmraża sobie kończyny. Miłośnicy obejrzą go w życiowej roli. Dowcip ten, mimo że przygotowany niemalże na potrzebę pakietów prasowych, bierze kontrowersyjność Vincenta Gallo w nawias i zwraca uwagę na to, co istotne. Na to, że zarówno jedna, jak i druga frakcja trafi na dobry film.
Essential Killing stwarza okazję, by ponownie zainteresować się reżyserem. Prowokuje kina do organizowania retrospektyw, a prasę do nękania siedemdziesięciodwuletniego twórcy w jego mazurskim zaciszu. Outsider kina i życia towarzyskiego najchętniej pewnie poszedłby w ślady Mohammeda i poratował się ucieczką przed medialną zawieruchą. Dokąd? Do kręcenia kolejnego filmu, oczywiście (...)." [Maciek Stasiowski, Wszystkie imiona ucieczki. O Jerzym Skolimowskim]



17. numer 16mm już pod koniec przyszłego tygodnia trafi wszędzie tam, gdzie na co dzień bywacie. Tymczasem na zaprzyjaźnionym E-Splocie możecie już przeczytać tekst Maćka Stasiowskiego o Jerzym Skolimowskim i Essential Killing. Taki mały trailer nowego numeru. Enjoy!

poniedziałek, 4 października 2010

WYNIKI KONKURSU NA LAYOUT!


Udało nam się wyłonić zwycięzcę konkursu na projekt makiety graficznej naszego pisma (i zakończyć walkę z uniwersytecką biurokracją)! Poziom prac był niespodziewanie wysoki i mieliśmy nie lada problem z wyborem "tego jedynego". W drodze długotrwałych obrad i głosowania Jury postanowiło nagrodzić projekt Jakuba Rudzińskiego z Krakowa. Gratulujemy!
Jakub otrzyma nagrodę w wysokości 800 zł ufundowaną przez Instytut Sztuk Audiowizualnych UJ i dozgonną wdzięczność Redakcji za przyczynienie się do wizualnego upgrade'u naszego pisma.
Pozostałym uczestnikom serdecznie dziękujemy za udział w konkursie. Nie liczyliśmy na tak liczny i profesjonalny odzew - Wasze prace sprawiły, że konkurs zyskał na wartości i utwierdziły nas w przekonaniu, że warto go było organizować. Przykro nam, że nie jesteśmy (jeszcze) samodzielni finansowo i nie możemy nagrodzić każdego z uczestników dodatkowym wyróżnieniem. Miejmy nadzieję, że tłuste lata nadejdą, a kolejny konkurs będzie opływał w luksusy.
Tymczasem do zobaczenia w listopadzie, wraz z 17. numerem zupełnie nowych 16mm.